7 zdrowotnych nawyków

7 „zdrowotnych trendów”, które mogą Cię cicho wykończyć

Usiądź. Serio, usiądź. Czas na szczerą rozmowę, jak to powinno wyglądać w relacji ojca z synem.

Wchodzisz do internetu i po 5 minutach już wiesz, że powinieneś:

  • brać zimne kąpiele codziennie o 5:00 rano,
  • robić 10 tysięcy kroków w strefie tętna 2,
  • łykać więcej kapsułek niż Neo z „Matrixa”.

I wszystko to… w imię zdrowia. Ale prawda jest taka, że niektóre z tych „lifehacków” mogą bardziej rozwalić twoje zdrowie niż je naprawić.

Dziś opowiem Ci o 7 trendach, które są modne, ale mogą działać na Twoją niekorzyść. Nie po to, żeby Cię zniechęcić. Tylko żebyś nie zgubił się w tej całej biohackerskiej dżungli.

Biohacker z przypadku

Jeszcze nie tak dawno byłem jak większość, czyli czytałem artykuły o zdrowiu, odpalałem podcasty z ekspertami, wciągałem kolejne kursy online… i nic z tym nie robiłem. Brzmi znajomo? W pewnym momencie powiedziałem sobie: „Krystian, albo to testujesz, albo daj sobie spokój z teorią.”

I tak się zaczęło. Od ponad roku wkręciłem się na dobre w świat biohackingu. Ale nie na zasadzie „poczytam i zapomnę”, tylko: „biorę jeden temat i przez minimum miesiąc testuję go na sobie.”

Zmieniałem poranne rytuały, jadłem w oknie, medytowałem, mierzyłem sen, brałem zimne prysznice, a czasem… za dużo suplementów na raz. Efekt był taki, że część rzeczy zrobiła konkretną robotę i miałem więcej energii, lepszy sen, lepszą formę. Jednak były też takie, które tylko wyciągały ze mnie kasę, czas i nerwy. I to właśnie o nich dziś chcę pogadać, bo nie wszystko, co modne w internecie, działa w prawdziwym życiu. Nawet jeśli opakowane jest w hasła typu „rewolucyjny protokół optymalizacji mitochondriów”.

Zaczynamy.


1. Zbyt duże zaufanie do technologii na nadgarstku

Whoop, Oura, Apple Watch… Te bajery obiecują, że zrobią z Ciebie półboga, pod warunkiem, że uwierzysz ich cyferkom. Problem w tym że… te cyferki często są z czapy. Sen oceniany błędnie w 28%, spalanie kalorii odchylone o 18–40%. Serio. Wiem coś o tym, bo sam mam apple watch i wagę do pomiarów ciała. Wszystko działa perfekcyjnie do momentu, kiedy zacząłem czuć się świetnie, ale elektronika mówił: „Ty dziś nie żyjesz, chłopie.”

Waga pokazuje mi że mam problem z nawodnieniem i to sporym. Według niej jestem nawodniony w 53%! Czyli dawno już mnie tu nie powinno być.

Co robić?
Traktuj to jak GPS z lat 2000, z grubsza pokazuje kierunek, ale zawsze słuchaj ciała. Twoje samopoczucie > HRV z apki. Naucz się słuchać ciała.


2. Suplementowy Meksyk

Magnez, cynk, ashwagandha, olej z czarnuszki, borówka z Tybetu… I nagle masz własną aptekę w kuchni. Suplementy mają uzupełniać dietę, a nie ją zastępować. To nie 50% zdrowia. To 5%. Reszta to sen, jedzenie i ruch. Moim podopiecznym rekomenduje zawsze: D3, Omega-3, Magnez, kreatyna, elektrolity, B-complex. Inne suplementy takie jak proiobiotyki, ashwaghanda, melatonina itd. zalecam w zależności od sytuacji.

Co robić?
Zrób badania krwi. Na ich podstawie możesz dobrać suplementacje składników, których Twój organizm potrzebuje najbardziej. Wyniki badań najlepiej skonsultować ze specjalistą.


3. Zimne kąpiele – cool trend, ale…

Kiedyś Instagram to były zdjęcia jedzenia. Teraz? Lodowe wanny i goście mówiący: „Musisz cierpieć, żeby wygrać dzień.” Nie kupuję tego w 100%. Choć sam stosuję zimne kąpiele i lubię morsować zimą to wiedz, co zimna woda naprawdę robi po za zdrowotnymi właściowściami:

  • Zwiększa apetyt – więc jesz więcej. Super, jak próbujesz schudnąć.
  • Hamuje regenerację mięśni po treningu – bo wycisza stan zapalny, który jest… potrzebny.
  • I jak jesteś zestresowany, to poranny zimny prysznic tylko dokłada do pieca.

Co robić?
Zanurz się, jak lubisz , ale po południu. I nie po siłce. Rób to dla głowy, nie dla mięśni. Sam stosuję zimną kąpiel przed pierwszą kawą dla lepszej pracy umysłowej i u mnie ta kawa jest po 2,5 godzinach od przebudzenia. Po za tym biorę je 3-4 razy w tygodniu. Latem zimne prysznice stosuję częściej.


4. Cardio w strefie 2 – nowy kult?

Zone 2. Święty Graal długowieczności. Siedzisz na rowerku, leci podcast o mitochondriach i czujesz się jak Karol Wyszomirski. Ale jak masz rodzinę, robotę, treningi siłowe i zero czasu na serial, to 6 godzin tygodniowo w tej strefie może cię wykończyć.

Przebodźcowanie. Przetrenowanie. Zero przyjemności.

Co robić?
Trenuj „na czucie”. Są dni na full gaz i są dni na spacer z psem. Twoje ciało wie lepiej niż zegarek. Słuchaj go. Wystarczy 30-45 min treningu 3 razy w tygodniu.


5. Blokery światła niebieskiego… w południe?

Nie wiem, kto to zaczął, ale ludzie noszą okulary blokujące niebieskie światło w biały dzień. Wygląda to trochę jak cosplay Neo, a działa… przeciwko tobie. Bo światło niebieskie w dzień = budzik dla mózgu. Blokując je, mówisz swojemu ciału: „Śpij, ziomek.” Nic dziwnego, że wieczorem nie możesz zasnąć.

Co robić?
Okulary zakładaj dopiero 2-3 godziny przed snem. W ciągu dnia łap światło, najlepiej naturalne. Twój zegar biologiczny ci podziękuje.


6. Diety eliminacyjne – keto, carnivore, vegan, paleo…

Niektórzy traktują jedzenie jak sektę. Albo jesteś z nami, albo jesteś z węglowodanami. Tylko że wycinanie całych grup produktów to jazda bez trzymanki.

  • Bez węgli – mgła mózgowa i zero energii na trening.
  • Bez warzyw – twój mikrobiom płacze.
  • Bez mięsa – braki żelaza, B12 i omega-3.

Co robić?
Zadaj sobie pytanie: „Czy wytrzymam tak 5 lat?” Jeśli nie, to odpuść. Jedz po prostu prawdziwe jedzenie. Różnorodne i z umiarem. Może to nudne, ale działa bardziej niż modne diety.


7. Strach przed olejami roślinnymi

Rzepakowy? Słonecznikowy? „Trucizna!”, mówią w internetach. Ale prawda jest taka, że problem to nie olej sam w sobie. Problem to fast food i syf w sklepie. W Japonii i Singapurze też używają olejów i żyją dłużej niż my. Kupuj te tłoczone na zimno, nie rafinowane i w szklanych butelkach.

Co robić?
Nie wlewaj sobie litra oleju do shake’a, ale jak zjesz coś na rzepakowym , to luz. Klucz to ilość i jakość całej diety, nie jeden składnik.


Na koniec: zdrowie to nie wyścig zbrojeń

Nie musisz robić wszystkiego. Nie musisz też robić tego idealnie. Zacznij od fundamentów:

  • Ruch (siłownia, spacer, rower – jak lubisz)
  • Jedzenie (prawdziwe, nie z paczki)
  • Sen (minimum 7h)
  • Stres pod kontrolą (oddech, książka, kontakt z ludźmi)

Reszta to dodatki. Nie daj się wciągnąć w modę, która zamiast pomóc, odbiera ci spokój.

Trzymaj się, chłopie. I nie daj się zhakować przez internet.

Przeczytaj również: Długowieczność to wybór. Zobacz jak do tego podchodzę.

Jeśli chcesz konkretny plan jak wrócić do formy bez spiny i suplementowego szału, zapytaj mnie o program Forma na Start w 12 tygodni. Bez ortodoksji. Z mięsem, humorem i efektem.

Zapisz się też na newsletter Dziennik Męskiej Formy , który wychodzi w każdy Poniedziałek o 14:00. Najnowższe porady jak schudnąć i zadbać o zdrowie. Tak, piszę tam sporo nowinek z internetu, dlatego podejdź do tego z umiarem i dystansem.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *